wtorek, 28 kwietnia 2015

Głucha burza

AominexKuroko

Znowu to samo. Nienawidzę takich nocy, jak ta. Dlaczego? Ponieważ jest głucho.
Od samego rana zbierało się na burzę, jednak skończyło się tylko na błyskach, po których nie było ani jednego grzmotu. Pogoda naprawdę lubi robić sobie jaja, zwłaszcza latem. To strasznie upierdliwie. Wiecie, jak to jest, gdy ktoś co chwila gasi i zapala światło? No właśnie, a więc tak właśnie ja czuje się tej nocy.

Następnego dnia  zwlokłem się z łóżka i jakimś cudem doprowadziłem do użytku. W lustrze widziałem jedynie podkrążone oczy i rozczochrane granatowe włosy. Dlaczego muszę jechać z tymi kretynami z drużyny na trening wakacyjny? Nie potrzebuje żadnych treningów. 

Imayoshi obiecał mi wielkie piersi, lasek na plaży, gdzie będziemy trenować. A co zobaczyłem? Seirin.
-Yo, Tetsu. Sporo czasu minęło, prawda? - Zakpiłem, uśmiechając się pół gębkiem. Kątem oka zauważyłem, że Taiga przygląda mi się z błyskiem rywalizacji w oku. Cóż...Po raz pierwszy poczułem, że ten wyjazd może być ciekawy i nie dla tego, że wygramy mecz towarzyski. To było oczywiste.

-COOOO?! Integracja z Too?! - Usłyszałem nagle zza ściany obok hotelowego noclegu, gdzie obie nasze drużyny spędzały czas wolny. Taiga, ten idiota nie potrafi siedzieć cicho... Integracja? Ach tak, Satsuki o tym wspominała. Tylko po co rywale mają się integrować? 

Pod wieczór, gdy skończyliśmy trening...No, gdy Too skończyło trening, wszystkie drużyny zebrały się na hali treningowej, by wysłuchać ogłoszenia trenerów
-Ja i Momoi, ustaliłyśmy z waszym trenerem, że drużynie potrzebna jest mała zmiana! - Powiedziała trenerka Seirin. Nie ważne, jak jej tam. Miała małe piersi. - Koledzy z drużyny znają się bardzo dobrze, żeby podnieść morale, spędzicie noc z przeciwnikiem
-I macie się dogadać! - Wtrąciła się Satsuki, z idiotycznym entuzjazmem. 
Noc z kimś z Seirin? Upierdliwe...Miałem pokój z Ryo, Który kretyn teraz go zastąpi? Westchnąłem i spojrzałem na świstek papieru, na którym rozpisane były pary.

Cisza. Nawet najmniejszy szelest nie zakłócał spokoju. Zerknąłem w bok, patrząc na wystające spod kołdry błękitne włosy. Tak, jak myślałem. Nie mamy już o czym rozmawiać. Tetsu już śpi w futonie obok. I to jest integracja? Ech. Dookoła słyszałem ciche szepty zza ścian. Widocznie reszcie jakoś idzie ta idiotyczna integracja. 
Zamknąłem oczy i nagle błysk. Momentalnie je otworzyłem i rozejrzałem się. Ktoś zapalił światło? Nie...W pokoju nadal panowała ciemność, więc co...? 
Cisza. Kolejny błysk białego światła. Ach, burza...Głucha burza. Świetnie, znów to samo. Tetsu ma  ogromnego farta, że może spać w takich warunkach. Pomyślałem i zerknąłem, na dawny cień. 
Wtedy dostrzegłem, jak błękitne ślepia wpatrują się we mnie z przerażeniem. O co tu chodzi? 
Kolejny błysk. Kuroko podkulił ramiona pod kołdrą i zacisnął powieki.
- Oi, Tetsu...- Zacząłem, a chłopak znów na mnie spojrzał - Boisz się?
Nie musiałem pytać. Mina Tetsu mówiła sama za siebie.
-Nie lubie takich burz...-Szepnął cicho i daje słowo. Wydawało mi się, jakby się do mnie przysunął.
-Eh, ja też nie, nie mogę wtedy spać. Wkurzają mnie te błyski. - Odparłem spokojnie i przekręciłem się na plecy, patrząc w sufit. - Nigdy nie myślałem, że boisz się czegoś takiego, jak błysk...Ponoć współpraca z światłem, to Twoja specjalność 
-Nie nabijaj się, proszę...-Powiedział i przy kolejnym błysku, który rozświetlił pokój na kilka minut, usłyszałem głośny szelest kołdry. 
Pieprzone światło, nawet mnie na chwilę oślepiło. Zdezorientowany, przekręciłem się na bok i wtedy poczułem obok Tetsu. Na moment znieruchomiałem. Czyżby aż tak się bał? Ech..
-Oi, to tylko
-Wiem...-Przerwał mi i nie wiedzieć czemu, zamilkłem - Wiem...To tylko błysk, nic strasznego, wiem...Ale...
Nie dokończył. Tym razem ja mu przerwałem. Objąłem go mocno ramieniem i wtuliłem w siebie bez słowa.  Niech będzie, jedna noc. Zamknąłem oczy i wsunąłem nos w jego włosy. Teraz błyski mi nie przeszkadzały. Nawet ciało Tetsu zdawało się być mniej spięte. 

Od tamtej pory, uwielbiam takie noce.